Moja Warszawa – wspomnienia

Moja Warszawa – wspomnienia

Jako małe dziecko niewiele rozumiałam z tego, o czym mówili moi rodzice. Złościłam się, że nie czytają mi bajek tylko ciągle rozmawiają o poważnych sprawach i to szeptem, A oni martwili się i zastanawiali, jak będzie wyglądała Warszawa, z którą  związani byli od pokoleń.

Czy zmieni się i na ile? Czy wyburzone zostaną perły architektury z czasów królestwa i okresu przedwojennego. Przecież zabudowa przedwojennej Warszawy wskazywała na jej kapitalistyczny ustrój, a odrodzenie tego systemu w czasach stalinowskich nie wchodziło w grę.

Odbudowa samej stolicy, która powstawała na nowo do życia z gruzów, ułatwiała zadanie urbanistom, którzy chcieli stworzyć państwo socjalistyczne z odpowiednią architekturą na wzór sowiecki. Jednak dzięki sprzeciwowi wielu osobistości życia publicznego, m.in. Jana Zachwatowicza, udało się zachować wiele najważniejszych zabytków, nie dopuszczając do całkowitej dewastacji historycznych obiektów.

Pod kierunkiem wielu architektów, urbanistów, socjologów, ekonomistów, prawników itd., w 1953r. odbudowano Stare Miasto, a następnie Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, a także części ulic – Miodowej, Długiej, Senatorskiej oraz placów – Teatralnego i Bankowego, jednak w poważnym stopniu zmieniając  ich przedwojenny charakter. Mimo tego Stare Miasto, w 1980 roku zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako jedyny na świecie przykład całkowitej odbudowy ze zniszczeń.

W latach powojennych, czyli wtedy kiedy się urodziłam, obowiązywała doktryna  socrealizmu w architekturze. Wybudowano Trasę W-Z z tunelem przebitym pod ul. Miodową i Krakowskim Przedmieściem, Mariensztat, Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową (MDM), osiedle Muranów, Stadion Dziesięciolecia, a Pałac Kultury i Nauki, ukończony w 1955,  stał się jednym z symboli ery stalinizmu.  Dopiero potem wybudowano tzw. Ścianę Wschodnią.

Odbudowa Zamku Królewskiego, która trwała  do roku 1988 zmieniła oblicze Warszawy i pociągnęła za sobą dalsze plany rozbudowy miasta.

Warszawa pamiętająca czasy Zygmunta Wazy, czasy saskie i stanisławowskie, rozwijała się architektonicznie na miarę światową. Dzieła włoskich  architektów  można nadal podziwiać w Łazienkach Królewskich-parku, który jest perłą  i najpiękniejszym parkiem w Europie. Z  Łazienkami łączy mnie bardzo wiele, ale to zostawiam na inną okazję.

Pewnie wspomnienia przekazane mam  w genach od przodków,  których oczywiście nie znałam, ale wiem, że już mieszkali w Warszawie w czasach Chopina… Ciekawe, czy spotkali w Ogrodzie Saskim  małego Chopinka, który bawił się tam ze swoimi siostrami i wyrósł niebawem na genialne dziecko, które swoją grą zachwycało ówczesne elity? Na pewno moi pradziadkowie wydeptali wszystkie ścieżki prowadzące do Pałacu Saskiego, Kazimierzowskiego i Czapskich.

W  tamtych czasach Starówka była tak jak i dzisiaj miejscem spacerów i spotkań całej awangardy literacko artystycznej, okupującej kawiarnie i cukiernie warszawskie do późnych godzin nocnych. Całe szczęście, że miasto oświetlały latarnie gazowe…

Doświadczona powstaniami – listopadowym i styczniowym, mimo prób przekształcenia jej  w prowincjonalną gubernię, Warszawa nie poddała się. Dalej była  stolicą narodu. Nie złamała jej też I wojna światowa, w 1918 roku stała się  stolicą  niepodległego państwa polskiego. Przetrwała II wojnę światową,  pięcioletnią okupację, była świadkiem Powstania w Getcie, wybuchu Powstania Warszawskiego. Mimo, że została całkowicie zbombardowana, a śmierć poniosło 700 tysięcy Warszawiaków i straty  wojenne oblicza się na 45 miliardów dolarów, Warszawa dalej żyje i rozkwita, może inna niż ta przedwojenna, ale komunikacyjnie na pewno lepsza i nowocześniejsza. Trudno uwierzyć, że miasto to na  przestrzeni wieków  przeżywało lata świetności i upadków.

W czasie II wojny światowej Warszawa legła w gruzach. Gorzkie  było zwycięstwo zamienionej w gruzowisko stolicy. Jednak Warszawa, choć nikt w to nie wierzył, odrodziła się i powstała jak Feniks z popiołów. Obecnie Warszawa przeżywa gwałtowny wzrost gospodarczo – inwestycyjny. Zostało uruchomione Metro Warszawskie, powstają nowe obiekty biurowe, centra handlowe, osiedla mieszkaniowe… Miasto staje się najbardziej atrakcyjnym, w tej części Europy, miejscem inwestowania światowych kapitałów.

Moja mama jednak zawsze ubolewa, że dzisiejsza Warszawa jest  zupełnie inna niż przedwojenna. Tamtą Warszawę nazywała Paryżem Północy. Mówi, że tylko  niektóre dzielnice zachowały swój dawny charakter. Niestety fasady zabytkowych budynków są z reguły oszczędniejsze, stylizowane na inne epoki, same budynki mają często inną ilość pięter, lub są odbudowane częściowo. Miasto bezpowrotnie utraciło swój dawny charakter, gdyż masowo  wyburzano ocalałe kamienice.

Warszawa przedwojenna  była wspaniałym, wytwornym miastem. Dziś jedynie dzięki internetowi można obejrzeć archiwalne zdjęcia z lat dwudziestych i trzydziestych, posłuchać piosenek- retro,  pójść na wirtualny spacer i podziwiać przepiękne domy na Marszałkowskiej i wspaniałe kamienice sprzed 1914 r. z ogromnymi  sklepowymi witrynami, monumentalny gmach Poczty Głównej, a pośrodku wypielęgnowane skwery… W 1934 r. wyrósł przy nim drapacz chmur – najwyższy w Polsce 16 piętrowy Prudential.

Lata międzywojenne to temat niekończących się opowieści mojej babci, a teraz już tylko mojej mamy… Nasłucham się z pierwszej ręki, jaka ta Warszawa była elegancka, kulturalna, jak kwitło życie artystyczne. Ludzie regularnie chodzili do teatrów, opery, filharmonii. Szaleli za Eugeniuszem Bodo, gwiazdą przedwojennego kina. Uwielbiali  kino” Sfinks” utrzymane w stylu art déco z motywami egipskimi. Trzeba przypomnieć, że w Warszawie było 70 kin. Kino Atlantic i Femina pozostało do dziś. Teatrów było około dwudziestu. Słynne kabarety wyrastały jak grzyby po deszczu, choćby „Miraż”, „Czarny Kot”, „Qui Pro Quo” czy inne. Od dziecka słyszałam o Hance Ordonównie, zwanej potocznie – Ordonka, Mirze Zimińskiej, Poli Negri, Zuli Pogorzelskiej, która miała podobno  najpiękniejsze na świeci nogi. Opowieści, które snuły babcia z mamą przy mocno  zaparzonej herbacie nie miały końca.

Teraz żałuję, że nie spisywałam tego wszystkiego, nie nagrywałam. Jedyne co mogłam zrobić to sprawdzić w materiałach źródłowych i  zweryfikować to co mi opowiadano. Okazało się, że zgadza się wszystko co do joty.

Leave a Comment

*Required fields Please validate the required fields

*

*

three × two =

 
© 2010 - 2017 Lidia Bajkowska - Wszystie prawa zastrzeżone / All Rights Reserved