Przeciwdziałanie analfabetyzmowi muzycznemu

Przeciwdziałanie analfabetyzmowi muzycznemu
Walka z wykluczeniem muzycznym

Fragment wypowiedzi Lidii Bajkowskiej podczas Konferencji CENSA i MKiDN „Nowoczesna szkoła artystyczna”:

Wszystkie dzieci uwielbiają bawić się przy muzyce, tańczyć i śpiewać, ale gdy pójdą do szkoły, dla większości lekcje muzyki stają się zmorą. Zaczynają muzykę nienawidzić, a nauka nut ”z powietrza”, jest dla nich traumą nie do pokonania. To fakt, któremu trudno zaprzeczyć. 

Dzieci są zmuszane do gry na flecie prostym, a przecież ich malutkie paluszki nie sięgają, żeby pokryć całkowicie otwory. Z instrumentu wydobywają się tylko piski i fałsze. Uczniowie dzięki fletom, psują sobie słuch i powtarzają w śpiewie usłyszane nieczyste dźwięki.

Małe dzieci, w konsekwencji takiej edukacji muzycznej, zaczynają unikać kontaktu z muzyką. Wcześniejsza miła zabawa zamienia się w horror, a gdy dorastają do wieku młodzieńczego zaczynają mieć fobie na na sam widok orkiestry symfonicznej, nie wspominając już o słuchaniu muzyki w jej wykonaniu.

Uczenie dzieci muzyki należy rozpocząć z instrumentami, z których zawsze wydobywają się czyste i gotowe dźwięki. To jest podstawa. Najlepiej gdyby to był fortepian lub pianino.

Wszyscy zapewne to wiedzą, ale przypomnę, że fortepian dla Polaków jest instrumentem narodowym, symbolem salonu romantycznego, symbolem geniuszu Fryderyka Chopina, największego naszego kompozytora, któremu nie było i nie ma równych. Jeżeli budżet placówki edukacyjnej nie udźwignie kosztu zakupu nawet pianina, mogą go zastąpić w ostateczności klawisze elektroniczne, lub np. instrumenty sztabkowe – dzwonki diatoniczne lub chromatyczne.

Jeszcze kilka słów o fortepianie. Ten instrument jest królem wszystkich instrumentów, a nam, Polakom jest szczególnie bliski. Mówi się, że Francja ma Wieżę Eiffela, Hiszpania Corridę, a Polska ma fortepian. Bez jego tonów nie można pokazać najmłodszym tonacji wesołej lub smutnej, dźwięków wysokich czy niskich.

Na fortepianie, jak sugeruje sama jego nazwa, można pokazać dziecku, jak brzmią dźwięki forte i piano oraz wszystkie niuanse dynamiczne od piano pianissimo do forte fortissimo, można pokazać dźwięki o różnych wysokościach, nauczyć rozpoznawać tonacje molowe czy durowe uwrażliwiając tym samym na piękno muzyki.

Kiedy widziałam na zajęciach rytmiki w przedszkolach i żłobkach, jak maluchy maszerują „gęsiego”, bębenkami wybijając rytm, zawsze ogarniało mnie współczucie a jednocześnie byłam przerażona. To nie jest droga do wprowadzenia dzieci w świat muzyki i zabawy z nią. Czemu i komu ma służyć taka edukacja? Nieświadomie z małych dzieci nauczycielki robiły oddział wojska maszerującego jak na defiladzie. 

Żaden z instrumentów perkusyjnych z orffowskiej walizki nie jest w stanie zastąpić bogactwa dźwięków fortepianu. Nie znaczy to wcale, że należy z instrumentów perkusyjnych rezygnować. One są bardzo potrzebne podczas zabaw ruchowych, ćwiczeń, do ilustracji instrumentalnych itd., jednak w początkach edukacji, nawet przy zabawie, nie mogą dominować. Dlatego wiedza pedagogiczna nauczycieli w połączeniu z umiejętnością gry na instrumencie, jest nieoceniona. Nauczyciel również powinien umieć zachęcić dzieci do słuchania muzyki poważnej z płyt, dostosowanej do ich percepcji. Najlepiej poprzez skojarzenia obrazowe, działania dramowe, działania plastyczne, które proponuje pierwsza na świecie Kolorowanka Muzyczna, wydana przez Fundację FECWIS. Dzieci słuchając muzyki, odgadują ją i kolorują odpowiednie kontrasty (np. dur -moll czy forte – piano) ukryte w rysunkach i zastanawiają się co kompozytor chciał w utworze przedstawić. Również KONCERTY TEATRALNE, szeroko przeze mnie opisywane, są drogą, do polubienia, zrozumienia i odróżniania muzyki poważnej.

Muzyka, uwrażliwia na piękno i dobro, jest niezbędna w procesie wychowawczym, odciąga od złych nawyków, a w skali makro podnosi poziom kultury całego narodu. Kontakt z prawdziwą sztuką bardzo rozwija: duchowo, emocjonalnie i intelektualnie.

Dlaczego więc nie objąć programem wychowania przez sztukę wszystkie dzieci. Przecież to nie są aż takie wielkie koszty, żeby w szkole dodać więcej godzin muzyki. Dotyczy to również plastyki – ale pod warunkiem, że będzie to edukacja właściwa, z pedagogami przygotowanymi do uczenia dzieci w tych kierunkach. Jeżeli tak nie będzie, to państwo wyda pieniądze a efektów in plus nie spodziewajmy się.

Oczywiście, że nie wszyscy muszą zostać w przyszłości Chopinami czy Matejkami, ale mogą być znawcami, koneserami tych pięknych dziedzin sztuki. Tak naprawdę to przecież od nas zależy, jak będą postrzegani w świecie. Musimy uświadomić sobie, że droga do wielkich osiągnięć w każdej dziedzinie zaczyna się od sztuki, bo zadaniem sztuki jest uwrażliwiać i ukształtować odbiorcę poprzez właściwą percepcję.

Sztuka ma zainteresować, rozwinąć zamiłowania, wychować, podnieść poziom kultury społeczeństwa. Żeby tak było, dzieci w Polsce mają w szkołach za małą ilość godzin kontaktu ze sztuką. Jest ona zepchnięta na margines.

Wciśnięta, jak w kąt, w NAUCZANIU ZINTEGROWANYM, straciła na wartości. To „dzieło” okazało się „przedmiotowym Frankensteinem” i całkowicie nie zdało egzaminu w zderzeniu z rzeczywistością. Jest zmorą polskich szkół, jest totalną edukacyjną klapą, bo wychowuje całe pokolenie głuchych i ślepych młodych Polaków, ale mimo to ten program obowiązuje nadal. Tornistry dzieci, które miały być lżejsze są coraz większe i cięższe, jakby były wypełnione kamieniami.

Dlaczego przepisując dziecko do równoległej klasy nawet w tej samej szkole, często wiąże się to z zakupem innych podręczników? Czy tak powinno być? To przykład na to, że edukacja wymknęła się spod kontroli i nie panujemy nad nią. Czas najwyższy to zmienić. Czas najwyższy, wykolejony system naprowadzić na właściwe tory.

W podręcznikach do nauczania zintegrowanego, występuje zbitka przedmiotów ogólnokształcących, muzyki i plastyki. Jest to sieczka tematyczna, w której roi się od błędów merytorycznych. Uczenie z nich jest groźne, destruktywne, gdyż buduje nową, holistyczną rzeczywistość u dzieci.

Jeśli dzisiaj damy dzieciom klucze do prawdziwego KRÓLESTWA SZTUKI to damy im szansę,żeby zrozumiały i pokochały świat i ludzi, żeby zobaczyły go innym, niż widzą go teraz. Te klucze są naszą szansą, naszą przyszłością, dużo lepszą przyszłością. 

7
W języku muzyki jest zaledwie 7 nut!

Trzeba w zasadzie konsekwentnie realizować mądry program. W przypadku muzyki, wystarczy, żeby dzieci poznały siedem nut, bo w muzyce nie ma ich więcej (tylko się powtarzają w różnych rejestrach), potrafiły zagrać każdą nutę i zapisać ją na pięciolinii.

Wtedy zaczną układać własne maleńkie kompozycje, na początek w obrębie oktawy razkreślnej, oczywiście w zabawie, skojarzeniach obrazowych, personifikując terminy i pojęcia muzyczne. Wtedy zobaczymy na własne oczy, jak bliska staje się muzyka dziecku.

Jeśli w zabawach dramowych, odtwórczych i twórczych, w percepcji, pokazanej jako koncert teatralny, w integracji z działaniami plastycznymi, teatrem obrzędowym, słowem literackim będziemy kształcić pokolenia, to wychowamy również wielkich znawców, przyszłych melomanów, wykryjemy prawdziwe talenty. Dajmy tę szansę wszystkim dzieciom.

Wenezuela wyrwała dzieci z podwórek, narkotyków i band. Stworzyła tysiące orkiestr w cały kraju. Dzieci jeżdżą po świecie, koncertują i odnoszą sukcesy. Dlaczego nie podnieś kultury muzycznej w Polsce, stworzyć dziecięcych orkiestr, zespołów, teatrów w każdej szkole.

Muzyka kształci też język potoczny, gdyż trudno przebywając w „królestwie muzyki” używać wulgaryzmów. We wszechobecnej neokulturze język potoczny patologizuje się coraz bardziej. Młodzież nie potrafi już poprawnie mówić. Ich mowa, zasób słów pisanych i mówionych z dnia na dzień ubożeje, ale bogaci się o przekleństwa, którymi często zaczynają i kończą każde zdanie. Taka nowomowa naszpikowana wulgaryzmami przenika też do mediów, np.telewizji.

Jak wielki i dobroczynny wpływ na rozwój duchowy i intelektualny dziecka ma muzyka, jeśli jest mu dobrze, interesująco i z miłością pokazana, chyba nie muszę nikogo przekonywać.

Czy nie warto się zatem zatrzymać już teraz i dać szansę wszystkim na lepsze życie? Ten „przystanek” nie będzie zatrzymywał ewolucji – wręcz przeciwnie. Teraz jest czas na świadome podjęcie dobrych decyzji.

Warto inwestować w edukację społeczeństwa, uwrażliwianie go. To, ile damy najmłodszym dziś, zaprocentuje niewątpliwie w przyszłości, dlatego warto właściwie edukować muzycznie dzieci nie tylko w Polsce ale i na całym świecie. 

Tak naprawdę to właściwie to robimy, ale błędów popełniamy bardzo dużo. Dużo za dużo. Niby walczymy z analfabetyzmem i wykluczeniem w muzyce, pragniemy żeby dzieci ją pokochały, słuchały pięknych dzieł, pisanych przez wielkich kompozytorów z myślą o nich, rozwijały swoje zdolności, swój artyzm i rozumiały czym jest sztuka. Niby nie chcemy, żeby nasze pokolenia historia nazwała straconym pokoleniem głuchych, ale żeby tak nie było, robimy mało, bardzo mało, dużo za mało.

Moja metoda wpisuje się w obowiązującą podstawę programową. Dołączony do podręcznika program, wskazówki metodyczne i pakiety respektują wszystkie wytyczne aktualnej podstawy programowej do nauczania muzyki na I-szym etapie edukacji zintegrowanej (gdyż taka obecnie obowiązuje) w klasach 1-3 nauczania początkowego.

Program ma bardzo dobre oceny i recenzje napisane przez rzeczoznawców z MEN. Program obejmuje również zerówki i starsze grupy przedszkolne, gdzie krok po kroku pokazuje on, jak najmłodsi pozyskują kompetencje w poznaniu i zrozumieniu muzyki, poznaniu alfabetu muzycznego w zakresie oktawy, umiejętności zagrania z nut na instrumencie klawiszowym (sztabkowym) prostych melodii (w dopiero w 3 klasie już na flecie prostym).

W programie szczegółowo opisane są zadania szkoły (przedszkola-zerówki, również rozszerzone zadania do zerówki muzycznej), przygotowującej dziecko do edukacji muzycznej opartej na bajkowej metodzie. Podane są cele kształcenia artystycznego, takie jak intelektualne, artystyczne i wychowawcze, oraz rozszerzona ich charakterystyka w rozdziałach wiadomości, umiejętności, postawy.

Podobnie opisane są standardy wymagań, które również dotyczą wiadomości, percepcji, umiejętności.

Nauczanie muzyki od podstaw w zakresie czynnościowo – praktycznym oraz w zakresie pojęć i wiadomości to zdobywanie coraz większych kompetencji i pokonywanie kolejnych stopni trudności głównie poprzez zabawę, skojarzenia obrazowe, personifikację, działania plastyczne, ruchowo – rytmiczne, grę na instrumentach, śpiew, percepcję muzyki, działania dramowe. Cały zakres czynnościowo – praktyczny przedstawiony w programie obejmuje: odtwarzanie, tworzenie i percepcję muzyki.

Atrakcyjność mojej metody i jej skuteczność jest niepodważalna. Ufam, że moje muzyczne bajki i książki wraz z całymi pakietami metodycznymi, z których i tak korzysta wielu nauczycieli i nie wyobraża sobie innych podręczników, staną się ogólnodostępne i zalecane w szkolnictwie, nie tylko artystycznym.

Leave a Comment

*Required fields Please validate the required fields

*

*

two × five =

 
© 2010 - 2017 Lidia Bajkowska - Wszystie prawa zastrzeżone / All Rights Reserved