Muzyka jest wszędzie

Muzyka jest wszędzie

Muzyka jest wszędzie[1]

„Wsłuchaj się. Słyszysz? Muzyka. Wszędzie ją słyszę. W wietrze… W powietrzu… W świetle. Jest wszędzie dookoła. Musisz się tylko otworzyć. Musisz tylko… słuchać” – słowa zaczerpnięte z filmu Cudowne dziecko (ang. August Rush), dramatu w reżyserii Kirsten Sheridan. Taką wrażliwość na otaczający świat może mieć jedynie nieświadome go jeszcze dziecko. Podobno nie ma nic piękniejszego niż muzyka – ta boska sfera sztuk, nienamacalna, nieidealna, ulotna i dlatego tak zachwycająca. W zasadzie dociera do człowieka jako pierwsza. Nie widzi on bowiem i nie czuje tak intensywnie, jak słyszy. Już w okresie prenatalnym jest w stanie odbierać dźwięki mające wpływ na jego wrażliwość, co rzutuje na późniejsze życie emocjonalne. Przy tego typu rozważaniach nasuwa się od razu pytanie: „Jak skutecznie zapisać białą kartę muzyką?”.

Pytanie ważne, ponieważ wprowadza do znanej już wszystkim kwestii możliwości petryfikowania muzyki słowem, obrazem, dźwiękiem mogącym ułatwić najmłodszym zrozumienie jej i – co najważniejsze – pokochanie. Zaobserwowane przeze mnie tendencje do umuzykalniania dzieci (często na siłę) zachodzą zazwyczaj w ich wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że rodzice pragną przełożyć na dziecko swoje niespełnione ambicje artystyczne. Powodem może być również wywieranie wpływu na dziecko, by poświęcało czas ćwiczeniom, dążyło do opanowania na wysokim poziomie wielu umiejętności. Takie podejście często prowokuje dzieci do rywalizacji, lecz nie stanowi to wsparcia dla ich prawidłowego rozwoju artystycznego. Inną postawą rodzicielską przedstawiają ci rodzice, którym zależy na tym, by kolejne pokolenia, żyjące w XXI wieku, nie zapomniały o istnieniu naturalnego piękna oferującego więcej niż zwulgaryzowany świat kultury masowej. Muzyka pogłębia wrażliwość; dziecko, poznając ją, uczy się zarazem wielu innych rzeczy, jako jedyna tak naprawdę aktywizuje wszystkie zmysły. Dziś tego typu potrzebom wychodzi naprzeciw bogata oferta producentów różnego typu artykułów umożliwiających naukę, również przez rekreację. Są one także wytworami kultury masowej, jednakże selekcjonując różnorodne oferty, możemy cieszyć się produktami wartościowymi i przydatnymi. Muzyka porusza wyobraźnię, a gdzie mogło zostać to przedstawione najlepiej i możliwie jak najpełniej? Odpowiedź jest prosta – w książkach.

Ilość nie oznacza wysokiej jakości. Niekiedy trudno zrozumieć dzisiejsze przepychanki wydawców – o coraz to nowsze tytuły, dublujące się treści wydane w nowych oprawach, półki sklepowe, konsumenta itd. Do tego maratonu włączyła się swojego czasu (szczególnie w ostatnim dziesięcioleciu) sekcja muzycznej książki dla dzieci. Wysyp „książek” przeróżnej jakości aż zatrważa. Zanim odpowie się na pytanie: „Co jest dobre?”, warto poświęcić kilka chwil na zastanowienie się nad sposobem wydawania dzisiejszych książek o tematyce muzycznej dla dzieci.

Świat muzyki nie jest prosty. Dostępny tylko wrażliwym, gotowym słuchać. Dzieciom potrzeba pomóc wejść do tego świata, uświadomić je, że muzyką jest nawet cisza, w której swoje forte osiągają dźwięki goniącego czasu, naszych myśli – muzyką można nazwać właśnie już sam fakt myślenia bądź czytania o niej. Dlatego dzieci w towarzystwie wspierających rodziców mogą czuć się jak mali wirtuozi pod batutą dyrygenta, ponieważ stawiają swoje pierwsze kroki na drodze uświadamiania sobie, że komponują od początku swojego istnienia. A komponowanie to nie tylko muzyka, ale również podejmowanie życiowych decyzji. Naiwne to może stwierdzenie, lecz poparte istniejącą od dawna tezą, że dziecięca wyobraźnia, dzięki swojej nieświadomości, jest bogatsza od dorosłej, ponieważ nic jej nie ogranicza. Należy przy tym dodać, że muzyki nie da się tak po prostu nauczyć, z nią się współpracuje, ją się rozumie. To, jak pokierujemy dziecko, zależy w dużej mierze od doboru materiału pomocniczego. Z własnego doświadczenia stwierdzam, że same kolorowe i ładne ilustracje oraz wspaniała edytorska oprawa nie wystarczą.

Pragnę skupić się na wąskim, ale oryginalnym paśmie muzycznej książki dla dzieci. Przede wszystkim chciałam zwrócić uwagę na postać, mam wrażenie, że odchodzącej powoli w zapomnienie, Lidii Bajkowskiej[2], która jest twórczynią innowacyjnej metody pomagającej dzieciom rozumienie muzyki, jej zasad, nut. Można ją wręcz nazwać światłem w ciemnym tunelu zasypanym lawiną pseudoedukacyjnych muzycznych książek, po skorzystaniu z których słyszy się od dzieci: „Ja tego nie rozumiem!”, „Nie wiem, o co chodzi.”, „Nie podoba mi się!”. Najgorzej jest usłyszeć od dziecka, że mu się to nie podoba, nie zachęca to bynajmniej do dalszej współpracy. Na pomoc w zachęceniu dziecka ruszają wymyślone przez Bajkowską atrakcyjne (po prostu jedyne w swoim rodzaju) opowiadania, bajki, a także zestawy ćwiczeń i zabaw. Dzięki temu praca staje się przyjemniejsza i łatwiejsza. Autorka używa języka obrazkowego, który w naturalny sposób dociera do świadomości dziecka. Zaczyna ono poznawać muzykę nie od samego zapisu nutowego, lecz od ogólnych zasad rządzących muzyką. Metoda ta może być stosowana w każdej grupie wiekowej, jednak z zachowaniem rozbieżności w doborze materiału dostosowanego do umiejętności i predyspozycji danego dziecka. Preferowana jest jednak dla dzieci w wieku 2,5–9 lat.

Bajka o Pisence i nutkach - największy polski bestseller (Lidia Bajkowska)Godne polecenia wydają się być wszystkie pozycje wydane przez PWN w opracowaniu Lidii Bajkowskiej, zwłaszcza że niesamowitą siłę przekazu niesie ze sobą publikacja Bajki o Piosence i nutkach, do których wydane zostały Wskazówki metodyczne.

Wydanie wznowiono w 1996 roku (pierwsze wydanie miało miejsce rok wcześniej)[3]. Mimo tylu lat publikacja nadal zachwyca oryginalnością w zakresie wykorzystania kolorystyki oraz faktury i kreski użytej do sporządzenia ilustracji. Wykonano ją piękniej niż niejedno współczesne wydawnictwo. Można kolokwialnie stwierdzić, że ta książka-podręcznik jest wciąż „na czasie”. Niestygnące zainteresowanie nią wśród rodziców, nauczycieli (i nie tylko!) powoduje, iż osobiście zwracają się oni z prośbami do autorki o wskazówki, gdzie można tę książkę zakupić (polecam zajrzeć na fanpage’a Bajkowskiej na Facebooku). Warto nadmienić, że jest to pierwsza w Polsce książka z honorowym patronatem UNICEF-u (patronat przyznany w 1994 roku), jej nakład dorównywał nawet nakładom Harry’ego Pottera.

Osobiście porusza mnie w tej książce możliwość korzystania z niej na wiele sposobów. Nie ma jednego wytyczonego toru. Przede wszystkim przydatne jest poznawanie teorii przez praktykę. Podczas korzystania z książki dziecko samo może komponować swoją muzykę, co służy rozwijaniu takich cech charakteru, jak: otwartość, wiara w swoje możliwości, odwaga. Odsłanianie własnego, wewnętrznego świata nie każdemu dziecku przychodzi z łatwością. Metoda zaproponowana przed Bajkowską pokazuje, że nawet najbardziej skryte dziecko może z radością dzielić się swoimi emocjami. Bajka nie tylko angażuje wszystkie jego zmysły, ale także jednoczy nauczyciela i ucznia, rodzica i pociechę, jest bliska młodym wrażliwcom chcącym pokazać, że również mają coś do powiedzenia, a nie tylko do poznania. Ponadto bajka operuje obrazkami zawierającymi skojarzenia ze światem rzeczywistym i z uwagi na przyjazną strukturę jest pewnego rodzaju formą zaufania dziecka w treść przekazywanych informacji. Dlatego Bajkowska wykorzystuje kolory i twarze przedstawiające różne emocje w celu oznaczenia nut, aby umysł młodego człowieka szybciej i skuteczniej chłonął oraz kojarzył zagadnienia muzyczne. Dziecko patrząc na postacie podobne do niego, automatyzuje wszelkie ruchy, czuje się bezpiecznie i odczuwa pierwsze uczucia satysfakcji, że jest zdolne do zrobienia tego samego co obserwowany przez niego rówieśnik. Publikacja zawiera jednak parę wad, jak chociażby font – dla młodszych dzieci może nie być wystarczająco czytelny ze względu na dość niski stopień pisma i małą interlinię. Ponadto niektóre kolory, mocno ze sobą kontrastujące, odwracają uwagę od istotnych treści. W momencie pojawienia się zapisu nutowego ilustracja mu towarzysząca nie powinna być tym, co jako pierwsze rzuca się w oczy, jednak w wielu przypadkach tak jest. Mimo to przy odpowiedniej organizacji pracy przez nauczyciela bądź rodzica dziecko powinno z powodzeniem zainteresować się również zapisem nutowym.

Spore dokonania Lidii Bajkowskiej otwierają nowe, niesztampowe drogi w muzycznej edukacji dzieci. Autorka niedawno opublikowała książkę, która – jak podejrzewam – w niedługim czasie zostanie ogłoszona arcydziełem w dziedzinie multimedialnych książek muzycznych. Publikacja dwujęzyczna, nosząca tytuł Bajkowe Nutki, jest bardzo innowacyjna; powinna znaleźć się na półce młodych melomanów dlatego, że może się okazać świetnym narzędziem motywującym do pracy. W publikacji znajdować się mają utwory skomponowane dla dzieci przez dzieci! Wydaje się, że nie ma nic ciekawszego dla młodego odbiorcy niż poznanie wrażliwości muzycznej i dokonań jego rówieśników. Podręcznik w przejrzystym i wygodnym do ułożenia na pulpicie formacie zawiera przyjemne dla oka i nierozpraszające ilustracje, estetyczną edytorską oprawę, a także przejrzysty (co ważne!) zapis najbardziej uniwersalnego (tak dla dużego, jak i dla małego) na świecie języka – muzyki.

[1] Nawiązanie do twórczości Johna Cage’a, amerykańskiego kompozytora awangardowego XX wieku, który traktował muzykę jako intelektualne, duchowe wyzwanie, embrion dobra lub zła rozwijającego się w człowieku, doznającym wszystkiego i niczego.

[2] Wszelkie informacje oraz ilustracje zaczerpnięte zostały ze strony internetowej pisarki: [online] www.lidiabajkowska.pl [dostęp: 28.10.2015].

[3] Uwaga redakcyjna [07.2017]: pierwsze wydanie książki miało miejsce w 1992 r., drugie w 1995, a trzecie w 1996 r.

Patrycja Wojkowska


Artykuł ukazał się w 2016 r. na łamach magazynu Koła Naukowego Edytorów UJ pt. „Rubryka 2”. Cały magazyn do pobrania jako PDF ze str.: https://issuu.com/kneuj/docs/rubryka_1_2016. Przedruk artykułu za zgodą autorki.

Nasz komentarz: 

Miło nam, gdy kolejny raz odnajdujemy artykuł nt. „Bajki o Piosence i nutkach” – książki, która nie była wznawiana od aż 2 dekad. Dowodzi to tylko jej prawdziwego fenomenu – zarówno literackiego, kulturowego, i edukacyjnego. Serdecznie dziękujemy pani Patrycji Wojkowskiej, z którą pierwszy kontakt nawiązaliśmy dopiero rok po ukazaniu się artykułu.

Leave a Comment

*Required fields Please validate the required fields

*

*

2 × two =

 
© 2010 - 2017 Lidia Bajkowska - Wszystie prawa zastrzeżone / All Rights Reserved